FANDOM


Bez tytułu

W Drodze Ku Nieznanemu


Rok 8002pS(po Stworzeniu)

Eragon już nie spał ,ale spokojnie czekał aż Saphira się obudzi. Lubił tak czekać i obserwować jej mieniące się szafirowym błękitem łuski ,cieszac się zarazem jej obecnością.

-Dzień Dobry mój mały. Rzekła na powitanie Saphira ,budzac się i uwalniając swego jeźdźca spod srzydła.

-Dzień Dobry Saphiro. Odrzekł jej lekko zamyślony. 

Choć mineły już trzy miesiące i przepłynęli wiele staj nadal nie mogli wraz z Saphirą pogodzić się z tym ,że nie ujżą już więcej Aryi ani Firnena.Saphirze łatwiej przychodziło pogodzenie się z rozłąką niż Eragonowi.Zawsze łatwiej akceptowała to co przynosił los ,jak każdy smok .

-Dzisiaj muszę zapolować ,jeśli chcesz możesz lecieć ze mną. Zproponowała przerywając melancholię Eragona i przywracając mu humor. -Mały patrol nie zaszkodzi zwłaszcza jeśli mamy już niedługo wypłynąć na morze.Wyprostował się i przypasał Brisingra -Przygotuję się i możemy lecieć.

-Dobrze ale nie zwlekaj zbyt długo , bo głodne smoki są jak ptaki, lubią draki. Odparła z rozbawieniem .Przypominając mu o ich pierwszej wizycie w Ellesmerze i słowa Bladgena.

-Dobrze dobrze ,postaram się ,by psoty i zbawa, na nic ci się  zdała.Moja droga pogromczyni owie... Zrobił szybki unik zanosząc się śmiechem,gdy Spahira ze złości machnęła ogonem w powietrzu tuż nad jego głową. Szybko umknął do swojej kajuty by uchronić sie przed jej frustracją. I tak jak co dzień przystapił do posiłku składającego się z owoców i miodu podarowanego przez Orika po uczcie w Dareth. Po czym ogolił się zaklęciem i przeczesał poczochrane włosy. 

Zastanowił się przez chwilę patrząc w swoje odbicie. Jeszcze nie tak dawno byłem chłopcem ,który znalazł błękitny kamień w Kośćcu ,a teraz..  pokręcił głową z lekkim rozbawieniem ,że tak potoczył się jego los. Ciekawe jak miewa się Roran -pomyślał. Po chwili wahania postanowił postrzec Rorana ,by sprawdzić jak się miewa. Lusto pociemniało po czym rozjaśnił je ciepły blask, dostrzegł jak z Katriną  układał do snu Ismirę . No tak -pomyślał w Carvahall jest dopiero wieczór ,różnica czasu.Postanowił jeszcze chwilę podtrzymać zaklęcie ciesząc się ich szcześciem i spokojem , po czym lusto znów ukazało jego twarz. 

Szybko posprzątał po śniadaniu i udał się na spotkanie z Blodhgarmem.

Ujrzał go pogrążonego w myślowej rozmowie ,jednocześnie kreślącego nowe tereny ,które przemieżali, na zwoju z niezwykle dokładną mapą Alagaesi. Eragon cierpliwie zaczekał aż skończy ,podziwiając precyzję mapy i zdolności Blodhgarma. Większość tych terenów stanowiły góry i bezkresne pustkowia porośnięte łakami żadziej lasami .Jednak pomimo ubogiego krajobrazu o zwierzynę nie było tu ciężko ,zapewne z powodu braku myśliwych.

-Dzień Dobry Cieniobójco. Odparł Blodhgarm wraz z Umarothem ,przerywając zamyślenie Eragona.

-Witaj Blodhgarmie .Piękny szkic.Jak myślisz za jak długo wypłyniemy na pełne morze u granic Alagaesii?

-Chciałbym móc to orzec ,lecz nie jestem w stanie dokładnie określić odległości nie wiedząc jak dużo jeszcze terenu przed nami.Odprał Blodhgram smutnym tonem.-Jeśli szybko tego nie określimy ,możemy mieć później problemy z zaopatrzeniem.

-A więc wraz z Saphirą i eldunari będziemy twymi oczami Blodhgarmie ,Saphira musi zapolować, lecz ja postaram się przekazć ci wszystko co ujrzeć zdołam.Kiedy skończył to mówić w jego umyśle odezwał się Valdr :

-Strzeżcie się burzy i wiatru pod skrzydłami ,a gdy pochwyci was burza lećcie prosto przed siebie inaczej czekać was może zguba.Jest to jeden z ostatnich zachowanych skrawków wiedzy jeźdźców ,którzy polecieli na wschód i powrocić zdołali.

Tak wiele stracono w ostatnim stuleciu.Stwierdził z niepomiernym smutkiem i gniewem Valdr.

-Lecz dzięki wam wiele ocaleć zdołało, gdyby nie wy ogrom wiedzy stracilibyśmy bezpowrotnie.Bedziemy z Saphirą uważać.

Niemal na tychmiast pojawiła sie Saphira czekająca na swego jeźdźca,Eragon jak najszybciej jej dosiadł , szybko zapiął rzemienie i na wszelki wypadek postanowił zakłozyć cześć zbroi, kiedy wkładał hełm zawołał do Blodhgrama:

-Postaramy się wrócić jak najszybciej i przekarzemy ci wszystko czego tylko się dowiemy .Glaedrze ,Umarothu czy w razie kłopotów zdołacie nam pomóc?

-Postaramy się uczynić co tylko w naszej mocy Eragonie.

I po tym zapewnieniu Saphira wzniosła się do lotu.


W powietrzu Eragon cały czas chłonął widoki i dzięki eldunari przekazywał je Blodhgramowi i chociaż cieszył się wolnością ,którą za każdym razem dawał mu lot, to jednak odczuwał dziwne napiecie. Zbyt dobrze znajome ,zapowiadające jakieś jeszcze odległe niebezpieczeństwo ...

-Może jestem zbyt przewrażliwiony przez te wydarzenia ostanich kilku miesięcy- pomyślał osłaniając oczy przed słońcem wypatrując dobrego miejsca na postuj.

Kiedy wypatrzył zagajnik dogodny do odpoczynku, Saphira zostawiła Eragona nad rzeką ,płynęła ona przez zagajnik otoczony drzewami przypominającymi te  najstarsze  w Puszczy DuWeldenvarden. Tymczasem Saphira udała się na poszukiwanie zdobyczy.

Eragon ułożył się na soczystej trawie w pobliżu rzeki by móc popatrzeć na swoją towarzyszkę sprawnie manewrującą w powietrzu, szukającej jak najlepszych sztuk.Jednocześnie cały czas wyczuwał  wszystko co znajdowało się wokół niego. 

W pewnym momencie spokój polanki zmógł go i zapadł w sen po raz pierwszy od swojej przemiany. A był to sen inny od tego który pamiętał ,w tym był cały czas świadomy tego że śni. Był on tak wyrazisty jakby po raz kolejny przeżywał wszystkie wydarzenia odkąd odnalazł w Koścu jajo Saphiry aż po ostatnią rozmowę z Nasuadą a jej słowa odbijały mu się głowie : -W co wierzysz Eragonie? 

Kiedy sie rozbudził i zjadł część ze zdobyczy ,którą podrowała mu Saphira ruszyli w dalszą drogę w popołudniowym słońcu. Eragon pochłonęły  rozmyślania o słowach Nasuady podczas gdy  ziemia pod  skrzydłami Saphiry stawała się coraz bardziej kamienista i jałowa ,a rzeka robiła się coraz szersza i płytsza.Możemy mieć problemy z  wypłynieciem na morze -pomyślał gdy nagły powiew wiatru wytrącił go z zamyślenia.

-Nie jeśli poczekamy na przypływ -wtrącił Glaedr.Ta uwaga zaskoczyła Eragona ,jeszcze nie przyzwyczajonego do tego że eldunari zawsze słuchają.

-Jak sądzisz Glaedrze czy możemy odnaleźć na wschodzie nowy ląd?

- Nie mam pojęcia Eragonie ,ale musisz mieć wiarę w to ,że nam się powiedzie ,sam się przekonałeś ,że jeśli czegoś bardzo chcesz lub wierzysz że ci się uda to zawsze stawiałeś wraz z Saphirą czoła przeciwnościom.

Gdy ostanie promienie słońca oświetliły wschodni ląd, dojrzeli swój cel, jeszcze odległy ,ale już widoczny: cienką , stromą ,połyskującą w  ostatnich promieniach - linię brzegową , jakże ulotną granicę świata...  ich świata.

Eragon Hiccup (dyskusja) 22:19, kwi 12, 2017 (UTC)

(Tekst jest autorską własnością) 

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki